『Wkoło Gazonu』のカバーアート

Wkoło Gazonu

Wkoło Gazonu

著者: Radio Wnet
無料で聴く

【Amazonプライム会員限定】今ならプレミアムプランが4か月 月額99円。

10月19日まで。※適用条件あり
Wkoło Gazonu - czyli podcast o pracowitych ludziach, dworach i pałacach. Zapraszamy na podróż po polskich dworach i pałacach, które dzięki osobom prywatnym wracają do swojej dawnej świetności© 2026 Radio Wnet 世界 旅行記・解説 社会科学
エピソード
  • Wkoło Gazonu: Dwór w Fałkowicach - ponad 100 lat w rękach tej samej rodziny
    2026/07/09

    W piękny letni dzień odwiedzamy dwór w Fałkowicach koło Gdowa — jedno z nielicznych miejsc w Polsce, które od ponad stu lat pozostaje w rękach tej samej rodziny. To opowieść o wojnie, reformie rolnej, PRL-u, rodzinnych pamiątkach, wielopokoleniowej odpowiedzialności i domu, który ocalał dzięki uporowi właścicieli oraz dobrym relacjom z lokalną społecznością.

    • (00:13) - Wstęp do rodzinnego dworu
    • (05:21) - Wojenne losy Fałkowic
    • (21:29) - Park i dworskie założenie
    • (38:40) - Pasje kolekcjonerskie rodziny
    • (52:20) - Zdjęcia i dawne znajomości
    続きを読む 一部表示
    55 分
  • Wkoło gazonu: Pałac Nakomiady i manufaktura ceramiki
    2026/03/10
    Pałac w Nakomiadach znajduje się w samym sercu Mazur – w trójkącie między Mrągowem, Kętrzynem i Rynem. Choć to region popularny turystycznie, to akurat tutaj panuje cisza i spokój.„Nakomiady to ścisłe Mazury. Jesteśmy w takim trójkącie między Mrągowem, Kętrzynem a Rynem. Z Rynu i z Kętrzyna jest do nas po 10 kilometrów, z Mrągowa 23. Jesteśmy w centrum Mazur, ale nie w miejscu mocno eksploatowanym turystycznie.”Dla wielu odwiedzających to alternatywa dla zatłoczonych kurortów.„Kto chce, może pojechać na cały dzień do głośnego miejsca turystycznego – do Mikołajek albo do Wilczego Szańca. A potem wrócić na kolację do ciszy i spokoju.”Pałac z XVIII wiekuDzisiejszy pałac powstał w 1705 roku, ale historia miejsca jest jeszcze starsza. Wcześniej stał tu dwór zbudowany w drugiej połowie XVII wieku przez dyplomatę elektora brandenburskiego – Johanna von Hoverbecka.„Pałac w obecnej formie został wybudowany w 1705 roku. Wcześniej był tu dwór z lat 1660–1680, wzniesiony przez dyplomatę Johanna von Hoverbecka.”Rozbudowę przeprowadził jego syn, również dyplomata, który pełnił funkcję ambasadora przy dworze króla polskiego.Projekt przygotował włoski architekt Józef Piola.Z ruiny do miejsca z dusząHistoria współczesnego pałacu zaczęła się w 1998 roku. Piotr Ciszek i jego żona – zmęczeni pracą w korporacji – zaczęli szukać domu na wsi. Trafili na ruinę.„To była potworna ruina. Nie było okien, nie było części dachu, schody były pozawalane, piwnice pod wodą. Ale było czuć ducha i wielkość tego miejsca.”Decyzja o kupnie była w dużej mierze intuicyjna.„To było trochę szaleństwo i trochę miłość od pierwszego wejrzenia. Zobaczyłem to miejsce i pomyślałem: wow, może spróbuję.”Remont trwał znacznie dłużej, niż zakładają typowe projekty renowacyjne.„Jeżeli ktoś ma dużo pieniędzy, to taki projekt można zrobić w trzy-cztery lata. U nas trwało to 12-14 lat.”Przez długi czas właściciele mieszkali w jednym pokoju, ogrzewanym prowizorycznie.„Na dwóch tysiącach metrów kwadratowych mieliśmy przez wiele lat jakieś 60-70 metrów przestrzeni mieszkalnej.”Manufaktura pieców i ceramikiJednym z najbardziej charakterystycznych elementów pałacu są piece kaflowe. Wiele z nich to rekonstrukcje historycznych wzorów z Warmii, Mazur i dawnych Prus Wschodnich.„Chciałem, żeby wnętrza rzeczywiście weszły w epokę. Żeby to nie było tylko wstawienie mebli i złotego żyrandola.”Problem polegał na tym, że takich pieców nie można było kupić.„Tych pieców jest dosłownie kilkanaście w muzeach. Nikt nie chciał ich zrobić, więc postanowiłem zrobić je sam.”Tak powstała manufaktura ceramiki działająca przy pałacu.„Zaczęło się od potrzeby odbudowy pałacu. Były potrzebne piece – nie było gdzie kupić, więc je zrobiliśmy.”Dziś manufaktura produkuje również płytki, lampy, ceramikę użytkową i elementy wyposażenia wnętrz.Mazury jako wspólne dziedzictwoPrzed wojną majątek należał do niemieckiej rodziny von Redecker. Obecni właściciele utrzymują z jej potomkami dobre relacje.„Poznaliśmy ich i właściwie co roku się widujemy.”Dla Piotra Ciszka historia regionu jest częścią szerszego dziedzictwa.„Ważne, żeby te miejsca przetrwały. Nieważne, czy są dziś polskie czy wcześniej były niemieckie. To jest dziedzictwo europejskie.”W rozmowie przywołuje słowa niemieckiej dziennikarki Marion Dönhoff:„Być może jest to najwyższa forma miłości – kochać to, czego już nie posiadasz.”Życie w pałacuDziś Nakomiady są miejscem otwartym dla turystów. Można tu zatrzymać się w pokojach gościnnych, spacerować po parku i korzystać z biblioteki.„Nie zapewniamy okrutnych atrakcji. Jest biblioteka, cisza i spokój.”Pałac otacza siedmiohektarowy park, a w ogrodach znajduje się labirynt z kilku tysięcy grabów, sad i ogród warzywny inspirowany francuskimi ogrodami nad Loarą.Właściciel przyznaje jednak, że praca przy takim miejscu nigdy się nie kończy.„To projekt, który właściwie nigdy się nie kończy. Nawet jeśli coś skończysz, to zaraz coś cieknie, coś trzeba poprawić.”Dlaczego warto ratować takie miejscaDla Piotra Ciszka odbudowa pałacu nie była tylko inwestycją ani hobby.„Jedna rzecz to realizacja i chęć tworzenia. A druga to uratowanie kawałka historii.”Goście z zagranicy często są zaskoczeni, że w Polsce można znaleźć tak zadbane historyczne miejsca.„Czasami przyjeżdżają i pytają: naprawdę pan jest Polakiem i to jest w Polsce? Są zdziwieni, że Polska tak wygląda.”Największą satysfakcją są jednak historie ludzi, których ten projekt zainspirował.„Dostaliśmy kiedyś list od kobiety, która przeczytała o naszej historii. Napisała, że dzięki temu wyremontowała swój dom po rodzicach.”Cisza, sarny i pięć psówŻycie w pałacu to także codzienność, ...
    続きを読む 一部表示
    35 分
  • Wkoło Gazonu: Zamek w Korzkwi czyli projekt mini Wawelu pod Krakowem
    2026/02/03
    Zamek w Korzkwi, położony zaledwie kilkanaście kilometrów od centrum Krakowa, przez lata pozostawał dla wielu mieszkańców miasta niemal niewidoczny. Ukryty wśród zieleni, sprawiał wrażenie miejsca zapomnianego i trudno dostępnego. Jak mówi Jerzy Donimirski: „przez to, że jest tak zarośnięte, to my jesteśmy jak taka twierdza Azteków (…) schowana i nieodkryta. Do dzisiaj w lecie jak się tu jedzie, to nie widać tego zamku w ogóle”.W audycji „Wkoło Gazonu” właściciel zamku pokazuje Korzkiew jako alternatywę wobec zatłoczonego Rynku Głównego. Podkreśla jej bliskość i kameralny charakter: „jesteśmy naprawdę 25 minut i zapraszam gorąco — jak się człowiek już znudzi turystami na Rynku Głównym (…) zapraszamy tutaj do lasu, na pagórki, do Dolinek Krakowskich”.Jak to się zaczęło?Jerzy Donimirski wraca do momentu przełomu po 1989 roku. Po kilku latach pracy i pobytu za granicą zdecydował się wrócić do Polski, widząc w tym szansę na nowe życie zawodowe i osobiste: „następuje w 90. roku upadek komunizmu i ja wracam z tej Ameryki, bo widzę tutaj dla siebie szansę”. Ważnym tłem tej decyzji była również historia rodzinna naznaczona wojną, utratą majątku i stratą bliskich: „babuleńka (…) powiedziała, że widziała jak gestapo (…) zabierało mojego dziadka”.Przypadkowe odkrycie ruinChoć całe życie był związany z Krakowem, długo nie znał Korzkwi. Wszystko zmieniła przypadkowa wycieczka z przyjacielem: „nigdy nie znałem tego miejsca. No i nagle mnie zatkało, bo oto jest ruina kompletna”. Wtedy pojawiła się myśl o odbudowie i stworzeniu rodzinnej siedziby: „pomyślałem: kurcze kupię ten zamek i go odbuduję”.Szybko jednak przyszło rozczarowanie: „no ale figę z makiem”. Zamek został sprzedany w inne ręce. Ostatecznie, po wielu staraniach, udało się doprowadzić transakcję do końca: „udało mi się to odkupić”.„No wariat” — reakcja rodziny i życie na zamkuDecyzja o zakupie ruin nie spotkała się początkowo z entuzjazmem najbliższych: „reakcja była wręcz 180 stopni przeciwna: że no wariat, po prostu wariat”. Mimo to rodzina zdecydowała się zamieszkać na zamku, a to doświadczenie na trwałe zmieniło podejście gospodarza do miejsca: „stwierdziliśmy, że nie możemy być egoistami i tylko tutaj dla siebie to traktować jako willi”.Zamek przestał być prywatnym projektem, a stał się przestrzenią otwartą dla innych.27 lat odbudowyOdbudowa zamku okazała się procesem długim i wymagającym. Donimirski podkreśla rolę współpracowników i ekspertów: „przez dwa lata (…) on rysował, a ja (…) starałem się ustawić scenografię tego zamku”.Początki zamku sięgają XIV wieku: „pierwsze wzmianki mówią o roku 1352”.Pojawia się również anegdota o poszukiwaniu skarbów: „próbowaliśmy z różdżkarzem zbadać, czy tu jakichś skarbów nie ma”. Choć niczego nie znaleziono, najważniejszym „skarbem” okazała się wytrwałość: „stąd potem nastąpiła już przez 27 lat trwająca odbudowa”.Jednym z kluczowych momentów było ratowanie murów: „nawiercenie 600 otworów (…) i wstrzyknięcie sześciu kubików betonu”, aby — jak tłumaczy — „skleić te mury, bo one nie miały dachu przez około 150 lat”.Dziedzictwo i pamięć miejscaWażną częścią opowieści są losy dawnych właścicieli i związki z rodziną Wodzickich. Donimirski przypomina m.in.: „na ręce Wodzickiego generała przysięgał Kościuszko”. Zamek jawi się jako element szerszej historii Krakowa i Małopolski, zapisanej w murach i archiwach.Szczególne wrażenie robią na nim wizyty starszych mieszkańców: „o Boże, przecież ja to pamiętam jak tutaj byłam dziewczynką”. Dla lokalnej społeczności Korzkiew staje się symbolem ciągłości i tożsamości.Współczesność: bezpieczeństwo i otwartośćPo wybuchu wojny w Ukrainie gospodarze przyjęli uchodźców: „przyjęliśmy (…) około 50 matek z dziećmi”. To doświadczenie skłoniło właściciela zamku do refleksji nad bezpieczeństwem. Historyczna brama została wzmocniona: „mamy 12-milimetrową blachę pancerną”.Z charakterystycznym dystansem dodaje: „jak będzie wojna, zapraszam na zamek, proszę plecaczek z jedzeniem”.Mimo to zamek pozostaje miejscem otwartym: „brama jest otwarta i czeka”. Odbywają się tu spotkania, wydarzenia i uroczystości, a historia jest stale obecna w codziennym życiu.Plany na 2027 rokW finale rozmowy pojawiają się plany związane z jubileuszem 2027 roku — 675-leciem rozpoczęcia budowy zamku i rocznicą bitwy pod Korzkwią. Celem jest pełna rekonstrukcja obiektu: „100% zrekonstruowany, odbudowany zamek” oraz stworzenie — jak mówi Jerzy Donimirski — „takiego mini Wawelu pod Krakowem”.
    続きを読む 一部表示
    38 分
adbl_web_anon_alc_button_suppression_t1
まだレビューはありません