Noc na zboczu Acatenango w Gwatemali, huk, który podrywa wszystkich z namiotów, i czerwona lawa spływająca po sąsiednim wulkanie Fuego. Piotr Starzyński opowiada o dwudniowej wyprawie, na którą poszedł prawie bez przygotowania – z rozbitym palcem, bez czołówki i z bólem głowy – i o tym, dlaczego mimo wszystko nie zamieniłby jej na żadną łatwiejszą.
To nie jest poradnik krok po kroku, tylko relacja z pierwszej ręki: podejście do obozu, noc pod aktywnym wulkanem, nocne wejście na szczyt na wschód słońca i zejście, o którym przed wyjazdem mało kto myśli. Na koniec odpowiedź na pytanie, czy warto wejść na Acatenango i czego nie robić, żeby nie powtórzyć tych samych błędów.
W odcinku:
- dlaczego Piotr poszedł na wulkan z rozbitym palcem i bez żadnego researchu,
- jak wygląda trekking do obozowiska i wieczór przy ognisku z widokiem na Fuego,
- erupcja w środku nocy, która wyrwała wszystkich ze śpiworów,
- nocne podejście na szczyt po osuwających się kamieniach – bez latarki czołowej,
- tabletki na ból głowy, których nie wziął, i dlaczego to był błąd,
- wschód słońca na szczycie i zejście, które bolało bardziej niż wejście,
- czy wszedłby tam drugi raz i komu poleca tę wyprawę.
Jeśli planujesz Acatenango: latarka czołowa nie jest dodatkiem, tylko podstawą. Weź dobre buty, leki na ból głowy, doczytaj o chorobie wysokościowej i realnie oceń swoją kondycję – trekking jest naprawdę wymagający.
Prowadzący: Piotr Starzyński
Pełna transkrypcja i rozdziały: https://www.misjaswiat.pl/podcast/acatenango/
Misja Świat: https://www.misjaswiat.pl/
YouTube: https://www.youtube.com/@misjaswiat
FlyHunter.pl: https://flyhunter.pl/
LecimyJutro.pl: https://lecimyjutro.pl/