Dlaczego to emigracja była strażnikiem prawdy o Katyniu?
カートのアイテムが多すぎます
カートに追加できませんでした。
ウィッシュリストに追加できませんでした。
ほしい物リストの削除に失敗しました。
ポッドキャストのフォローに失敗しました
ポッドキャストのフォロー解除に失敗しました
-
ナレーター:
-
著者:
概要
W PRL temat zbrodni katyńskiej był całkowicie zakazany. Komunistyczne władze, związane politycznie ze Związkiem Sowieckim, konsekwentnie blokowały ujawnianie prawdy, próbując zrzucić winę na Niemców lub całkowicie przemilczeć sprawę. Dlatego to środowiska emigracyjne stały się głównymi strażnikami pamięci o Katyniu – przypomina Lech Parell, szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych.
Za granicą o Katyniu mówiono swobodnie. Polskie środowiska na Zachodzie – w tym tysiące Sybiraków i żołnierzy armii Andersa, którzy znali sowiecki system z doświadczenia – od początku podtrzymywały pamięć o zamordowanych oficerach. To właśnie oni tworzyli pierwsze upamiętnienia i publikowali materiały, które pozwalały zachować prawdę w czasach komunistycznej cenzury. Istotną rolę odgrywały także niezależne polskie media, zwłaszcza Radio Wolna Europa.
Choć Zachód często unikał poruszania tematu Katynia z powodów politycznych, Stany Zjednoczone już w 1952 roku, dzięki raportowi Komisji Maddena, jednoznacznie uznały sowiecką odpowiedzialność. Jednocześnie ZSRR prowadził szeroko zakrojoną dezinformację – m.in. próbując mylić Katyń z białoruską wsią Chatyń oraz oskarżając krytyków o sprzyjanie nazistom.
Lech Parell podkreśla, że dzisiejsza polityka pamięci w Polsce wiele zawdzięcza emigracji. To dzięki Polonii i środowiskom emigracyjnym prawda o Katyniu przetrwała lata kłamstw,
Zadanie publiczne sfinansowane ze środków otrzymanych od Urzędu ds, Kombatantów i Osób Represjonowanych.